PUERTO VIEJO











Dziś jestem w długiej podróży, przenoszę się  z Liberii na Karaiby.

Najpierw autobus do San Jose/ 4 godziny/ , a teraz czekam na bus do Puero Viejo/ 5 godzi /.

Od  rana zagotował  mnie Andres, był umówiony 20 min przed  autobusem i nie przyjechał.

Poszłam prosić właścicielu hotelu o pomoc , pani wskoczyła w koszuli nocnej do samochodu i podwiozła mnie, tacy tu są ludzie.

W trakcie mojej podróży  doszłam do wniosku ,że Kostaryką rządzą albo złodzieje , albo nieudacznicy , lub jedno i drugie. Przy takiej liczbie turystów ten kraj powinien być mlekiem i miodem płynący.

Droga z San Jose do Limon na wybrzeżu Karaibów liczy ok 160km , a jechaliśmy  3 godz. Cały czas jedzie się pojedyńczą nitką drogi , a druga na całej długości jest zamknięta lub w remoncie, który jest robiony przez pracowników z taczkami.

W sumie drogę długości 220km , autobus, który stawała tylko na  dosłownie 8 przystankach  jechał 5 godzin.

Przyjechałam wykończona  !!!!

Po drodze już widać było piękne plaże Karaibów, Puerto Viejo - straszne miejsce , naczytałam się o  nim tyle zachwytów , a dobrze że tam się nie ulokowałam, bo to jedno mrowisko.

Moje miejsce to jak zwykle trochę ustronne , ale tu bardzo atrakcyjne, wieczorem zrobiłam jeszcze zakupy  i padłam.

Mieszkam w ślicznym domku, otoczonym zielenią, w nocy budziły mnie wyjce , dobrze znam już ich odgłosy.

Komentarze