POWRÓT DO SAN JOSE
duży kompleks przy plaży Laguna Lodge
Dziś praktycznie zaczynam powrót , płynę łodzią do La Pavony/ dziura na końcu świata/ , ale tam są autobusy dalej i z dwiema przesiadkami do San Jose - stolicy. Dwa noclegi i 14.03 wylot do Polski. Taraz może jeszcze parę słów nt realiów Kostaryki. Tu mieszkam w małym / ale ma 6 pokoi/ hotelu rodzinnym prowadzi go kobieta , zatrudnia kilka osób i wszystko funkcjonuje chyba dobrze , bo są szykowane następne pomieszczenia ..W Liberii duży hotel prowadziła też kobieta, widać z tego że kobiety są bardziej aktywne i obrotne. W hotelach jest wzorowa czystość / aż przesadnie bo codziennie zmieniane są ręczniki/, ale generalnie Kostarykańczycy nie szanują wody i ciszy. Śmieci są segregowane w miejscach publicznych. Oprócz mnóstwa takich niedużych biznesów są oczywiście eleganckie i na innym poziomie hotele. Ale tam ceny są powyżej 100$ za noc. Wczoraj będąc na wędrówce po plaży , weszłam do takiego kompleksu / ze średniej półki/ , no wygląda tam atrakcyjnie. A plaże ciągną się kilometrami , kontrolowane są przez strażników / Toruguero - jest parkiem narodowym ze względu na ochronę żółwia/, bo składanie jaj generalnie zaczyna się około lipca , ale ale na plaży Camaronal widziałam już ślady żółwic. Widziałam zdjęcia z okresu wylęgu żółwiątek- wygląda to niesamowicie- dosłownie miliony. Ale podobno do wieku rozrodczego dochodzi 1 osobnik na 1000. Na plaży są też tablice z różnymi informacjami nt żółwi i piszą tam , że ocieplenie klimatu spowodowało spadek narodzin męskich osobników- macho. Niestety wszędzie są nasze ślady.
Komentarze
Prześlij komentarz