Wulkan Poas





































Dziś był dzień pełen wrażeń
 . Razem z  turystą z mojego hotelu/ okazało się że z Argentyny/ wybraliśmy się razem taksówką  na wycieczkę do wulkanu Poas/ największy w Kostaryce, była erupcja w 2018r. Oprócz wulkanu zaliczyliśmy różne punkty sprzedaży lokalnych wyrobów/ plantacje truskawek, produkcja różnych serów, napoje alkoholowe , ciasteczka ,hodowla pstrągów/, myślę że taksówkarz , który nas woził , miał tam jakieś profity za nasze wizyty. Po wulkanie były jeszcze wodospady i obiad w małej lokalnej knajpce. I tu była fantastyczna niespodzianka- na drzewach wykładane są banany i zlatuje się do nich mnóstwo kolorowych ptaków-  niesamowite widowisko.Bardzo przyjemny dzień.

Jutro Jadę dalej do La Fortuny, następny wulkan , gorące żródła i jezioro.Bardzo skąplikowany tu jest system transportowy, nie ma jednego dworca , tylko wiele różnych firma transportowych jeżdżących w różnych kierunkach, każda ma w innym miejscu przystanki, połapać się może jeden diabeł, trzeba wielkorotnie sie pytać/ a niestety mój hiszpański też jest skąpy/. Zobaczę co z tego wyjdzie.

Niestety zdjęcia mieszają się przy przesyłaniu.

Komentarze

Prześlij komentarz